środa, 29 lipca 2015

Rozdział 19.

"Sztuką jest od­na­lezienie ma­gii w
po­zor­nie pros­tych chwi­lach nasze­go życia"


Rozdział 19.


     Czasami szczęście potrafi uśmiechnąć się do nas w najmniej oczekiwanym momencie. Tak w pewnym sensie czuła się teraz Kushina. Miała wrażenie, że może powierzyć swoje historie, tajemnice, wszelkie sekrety słuchaczowi, który łaknął każde jej słowo. Po raz pierwszy od dawna odetchnęła, jakby opadły z niej jakieś łańcuchy. Jakby mogła mówić o wszystkim o czym tylko zapragnie i nie będzie niosło to ze sobą szkodliwych konsekwencji. Do pewnego momentu opowieści czuła się zupełnie lekko, przypominając sobie z rozmarzeniem te szczęśliwe chwile... Ale mimo wszystko...
     Historia o wędrówce poprzez wrogi kraj nie była nigdy ulubionym wspomnieniem Kushiny. Dręczyły ją przez tamte wydarzenia koszmary, często miała wyrzuty sumienia. Gdyby w końcu ona nie znalazła się tamtym miejscu.. albo gdyby jej drużyna, dwóch towarzyszy, których poznała całkiem przypadkowo, miała więcej szczęścia... Niestety.
     Kolejna część egzaminu już nie była tak przyjemna, jak prosty test pisemny. Co prawda, Uzumaki myślała odwrotnie. Była przekonana, że teraz już tylko z górki. Jednak nikt nie spodziewał się, że shinobi kraju Chmury zapragną sprawdzić, co takiego w sobie kryje nasza rudowłosa piękność.
     Otoczona, pobita, zmęczona... Nic więc dziwnego, że pieczęć, choć nie powinna, nie mogła, osłabła. Że mroczny płomienny lis mógł się uwolnić. Że chciał spróbować uciec z więzów, które go trzymały w tym wątłym ciele, nienadającym się do niczego.
     Przemieniając się po raz pierwszy, spowodowała zakończenie egzaminu. Przerwano go. Chakra ogoniastej bestii wydostała się na wolność, niszcząc wszystko, co miała na swojej drodze.
     Śmierć wówczas poniosło dużo osób. Dzieci, dorosłych. Nie było rozróżnienia. Żniwiarz nie oszczędzi nikogo, przyjdzie po każdego, każdego potraktuje jak równego sobie. Nie przebiera między rasami, rodami, klasami społecznymi czy umiejętnościami. Po prostu przybywa po to, co nie należy już do przyziemnego świata. A ciało oddaje Ziemii.
     I śmierć zabrała również jej dwóch towarzyszy do innego miejsca.
     To był pierwszy raz. Nie potrafiła kontrolować swojej mocy. Skrzywdziła wielu ludzi i sama niemal zginęła. Cudem uratowała ją Tsunade.
     Egzamin na chuninna został ogłoszony tragedią. Nieszczęśliwym wypadkiem, który został odpowiednio zatuszowany. Jedna wioska oskarżała drugą, negocjacje zostały zerwane, pokój skrócony. Wynagrodzeniem dla osób, które przetrwały nieszczęsny egzamin, a było ich zaledwie kilkoro, została przyznana ranga Chuninna.

~*~

     Nawet nie zauważyła, że skończyła swoją opowieść ze łzami w oczach. Kushina podniosła się, odwróciła plecami do Minato i zaczęła wycierać twarz. Czuła się winna tamtych śmierci. Zawsze uważała, że to ona zabiła tych ludzi. A spotkanie ocalałych z rodzinami tych, którzy już nie wrócili do domu... To było zdecydowanie najgorsze.
     "Dlaczego, dlaczego moje dziecko? Dlaczego nie ty, idąca z lasu, ruda dziewczyno z obcej wioski?"
     Ocierając łzy, poczuła na swym ramieniu dłoń, a przy policzku coś miękkiego. Odwróciła się szybko, niemal zderzając z Minato. Miał bardzo łagodne, wręcz smutne spojrzenie. Podawał jej chusteczkę, którą mogłaby się teraz wspomóc. Wyobrażała sobie, jak mogą teraz wyglądać.
     Ona niemal wystraszona, z wielkimi, czerwonymi oczami, wpatrująca się w pochylającego się nad nią chłopaka, który wydaje się jak najbardziej spokojny. Przynajmniej z daleka, dla kogoś obcego, osoby trzeciej.
     Otrząsnęła się.
    - Przepraszam - wyjąkała. - Chyba się trochę rozkleiłam - zaśmiała się trochę histerycznie.
     On jednak tylko pokręcił powoli głową, łapiąc ją delikatnie za rękę i wodząc palcami po jej dłoni. Kreślił uspokajająco różne znaki, leciutko dotykając jej skóry, jakby bojąc się, że ją skrzywdzi. Włosy zachodziły mu lekko na oczy, zakrywając błękitne tęczówki.
    - Nie przepraszaj - powiedział tylko i podniósł na nią wzrok.
     A ona widziała teraz, że nie musi nic wyjaśniać czy dodawać. Rozumiał ją, a ta wiedza tylko sprawiła, że miała więcej łez w oczach. Od kiedy mają tak dobre relacje, że nie muszą nic dopowiadać?
     Rozpłakała się na nowo, tym razem przytulona mocno do Minato, nie mając zamiaru go przez najbliższe chwile puścić.
     A on głaskał ją ostrożnie po plecach, trzymając mocno, a zarazem delikatnie, w silnych ramionach.

~*~

     Czasem człowiek tak bardzo jest przyzwyczajony do tego, że jest sam. Że jest zdany tylko na siebie i nikt mu nie pomoże. Że wszędzie gdzie pójdzie, spotka się tylko z negatywnymi lub obojętnymi uczuciami...
     Jeśli w takiej chwili pojawi się ktoś, komu nagle uchylamy kawałek siebie i nie wraca on do nas niczym nóż lub strzała... Wtedy człowieka zaczynają przepełniać przeróżne emocje, z którymi nie raz nie wie, jak sobie poradzić.

_______________________________________



Dzień dobry, czy może raczej dobry wieczór.
Po pierwsze - tak, to nie fake. Jestem, wróciłam, żyję.
W sumie to cały czas żyłam i pamiętałam o tym blogu.
Nawet nie wiecie ile razy próbowałam go na nowo otworzyć.
Aktualnie możecie podziękować mojej siostrze, która zrobiła mi wyrzuty sumienia,
Marice, która dzisiejszy.. tj, wczorajszym komentarzem pokazała mi,
że ktoś tu jednak czeka...
Jak i temu, że zwyczajnie znalazłam chwilkę na pisanie.
Chcę tego bloga skończyć. Teraz dodałam naprawdę przeokropnie krótki rozdział,
tym bardziej, kiedy pomyślę, że ostatnio nie piszę nic krótszego, niż pięć tysięcy słów.
Przy kolejnych notkach postaram się na więcej,
po prostu nie wiedziałam jak z tej wybrnąć i co tu napisać.
Od razu mówię - mogę się mylić w tekstach.
Moja przygoda z Naruto na chwilę obecną jest zakończona/zawieszona.
W pewnym momencie przestałam oglądać anime, przez co większość nazw po prostu zapomniałam.
A kiedy skończyła się manga.. cóż, dopiero dzisiaj obejrzałam film kinowy,
który zresztą mnie nie zachwycił wielce...
Echem. Schodzę z tematu.
Bardzo Was przepraszam za nieobecność.
Chcę wrócić z martwych i postaram się to zrobić na tyle, na ile mi czas pozwoli.
Wszelkie uwagi - piszcie. Tylko błagam, nie czepiajcie się długości tego posta.
I tak nie wiedziałam jak z tego wybrnąć.
Może ktoś tu wpadnie.. szczerze mówiąc.. mam około 500 wyświetleń miesięcznie,
a blog jest od.. jeju.. dwóch lat zwieszony?
Jesteście nienormalne kochane ufoludki ;-;
Zaraz ta notka będzie dłuższa od "rozdziału".
Życzę dobrej nocy, dobrego dnia czy czegoś tam innego.
Nie bijcie zbyt mocno.
Madeleine Evans

9 komentarzy:

  1. Popłakałam się.
    Naprawdę.
    Piszę pierwszy raz komentarz na tym blogu, ponieważ sądziłam że już do niego nie wrócisz.
    Ale myliłam się.
    Mimo że rozdział krótki, wiem ile kosztuje to siły żeby wrócić na zawieszony blog, z tym poczuciem winy.
    Na pewno wiele osób jeszcze to czyta i ma nadzieje na dokończenie tej historii. Ja do nich należę.

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Jejciu, jejciu! Madi... Postarałaś się, mimo iż krótki to niezwykle cieszy...
    Wspomniałaś o mnie :') (wzruszona) Dzięki to miłe... :*
    Jeśli jeszcze kiedyś zwątpisz to pisz do mnie śmiało! :>
    Do następnej notki ^u^

    OdpowiedzUsuń
  3. Blog wraca? Cudnie! Nawet nie wiesz jak się cieszę. Będę czekała z niecierpliwieniem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat w tedy gdy postanowiłaś zawiesić bloga ja go znalazłam i od czasu do czasu zaglądałam sprawdzić czy może jednak nie zmieniłaś zdanie. Nawet nie wiesz jaka byłam zdziwiona gdy zauważyłam nagłówek 19 rozdział Xd. Naprawdę możesz żałować że nie widziałaś mojej miny ,odświeżałam stronę nie dowierzając oczom. Oczywiście cieszę się, że wróciłaś mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się szybko. :D
    Życzę dużo weny! ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie. Zapraszam na swojego bloga, również piszę minakushi, proszę żebyś pomogła mi udostępniać mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Błagam Cię mój Mistrzu pisz dalej ! Wiem, że czasami się nie chce, a każde zdanie wydaje się beznadziejne, ale nie rób mi tego i nie przerywaj ! Wczoraj a raczej dzisiaj o 12.30 w nocy skończyłam czytać i prawie się popłakałam, że to koniec :( Więc od razu zaczęłam szukać czegoś podobnego w sieci i myślałam, że popłaczę się z braku cudownych i chodź w części podobnych tworów. Wszędzie pustki a jak już są opowiadania o tej parce to napisane na odczep -_-. Ahh chce nowy rozdział :* A jak znasz jakieś fajne blogi to polecisz ?? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje poczucie winy uderza ponownie XD Tbh, za miesiąc kończę szkołę. Potem mam maturę. I tak jak bardzo nie chcę się na tym skupiać, muszę.
      Aby kontynuować tego bloga musiałabym sporo pokombinować, wrócić do tematu Naruto i przemyśleć wiele rzeczy.
      Nie mówię jednak, że tego nie zrobię. Za jakiś czas, czemu nie. Ale w tym momencie (kiedy i tak właśnie chcę się zabrać za poprawianie jednego z moich opowiadań i tłumaczenie go na angielski) powinnam mieć inne priorytety niż prowadzenie bloga :v Zobaczymy! Wszystko w przyszłości!
      Cieszę się, że są jeszcze czytelnicy tutaj. Rozbraja mnie fakt, że cały czas rośnie liczba wyświetleń bloga. Ale dzięki takim duszyczką jak Ty co raz bardziej chcę wrócić i dokończyć tę opowiastkę :)
      ~ Madi

      Usuń
  7. JUŻ MINEŁY 2 LATA :C zajebiste opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugh uh xD Wiem :C Tbh to nie tak że chcę Wam zrobić na złość czy cokowliek... Dawno nie pisałam fanficów. Samodzielnie, do tego wielochapterowych... To opowiadanie pisałam z pasją kiedy byłam w gimnazjum. Teraz nie dość że mam je za o wiele gorsze, to jeszcze.. cóż. Minęło w cholerę czasu ^^
      Już nie wspominając o tym, że zwyczajnie.. aż strach się przyznać...

      >>>nie pamiętam dobrze uniwersum Naruto<<<

      Zaczynam trochę myśleć, czy by może nie popisać czegoś dla siebie i nie spróbować sił w wydawnictwie. Zmieniłam się i ja i sposób w jaki piszę. Cóż, z pewnością wymyślanie historii w tym momencie pomogłoby mi na studiach i w potencjalnej pracy ^^

      W każdym razie... nie wiem jak będzie z tym blogiem. Kilka razy rozmyślałam, czy by go nie zamknąć, aby nie dawać nikomu złudnych nadzieii. Prócz tego, on jest w tyle mojego umysłu i czasami jak ktoś, kogo obserwuje, doda rozdział, to sama mam takie "ooooh. niektórzy dalej piszą. hm..."

      Wiiięęęcccccc... CO MOGĘ ZA TO POWIEDZIEĆ, to fakt, że cieszę się, że ktoś dalej ma te kilka chapterów (zdecydowanie zbyt krótkich jak na moje aktualne gusta) za coś miłego do czytania ^^

      Dziękuję bardzo za komentarz c:

      Usuń

Piszę -> Publikuję -> Czytam -> Komentuję -> Motywuję
Może po mnie widać, może nie, ale z komentarzy cieszę się jak głupia. Widzę wtenczas, że ktoś docenia mnie i moją pracę, no i oczywiście wiem dla kogo piszę. Proszę, czytasz - skomentuj. Postaram odwdzięczyć się tym samym ;]

Jounini Konohy